Witam wszystkich. Nazywam się Tomasz Wiśniewski. Mieszkam w Chełmży, gdzie pracuję, jako nauczyciel matematyki w Zespole Szkół. Z zamiłowania jestem szaradzistą, lubię też scrabble. Jestem członkiem Toruńskiego Klubu Szaradzistów "Sfinks".
Jesienne potyczki ze "Sfinksem"
Jesienne potyczki ze "Sfinksem"
Toruński Klub Szaradzistów "Sfinks" zorganizował turniej szaradziarski pod nazwą "Jesienne Potyczki ze Sfinksem". Był to turniej składający się z trzech etapów rozgrywanych 24 września, 22 października i 5 listopada. Każdy etap był turniejem autorskim. Pierwszy został przygotowany przez Dariusza Cugiera, drugi przez Dariusza Staszkiewicza, wreszcie trzeci przez Tomasza Wiśniewskiego. O klasyfikacji końcowej decydowała suma punktów unifikacyjnych ze wszystkich trzech etapów.
Podczas IV Szaradziarskich Mistrzostw Pomorza i Kujaw, które rozegrano 18 czerwca w Przyjezierzu, odbyło się oficjalne podsumowanie IV Internetowego Szaradziarskiego Turnieju Kompozycji. Przez niemal pół roku ponad 30 szaradzistów z całej Polski zmagało się w domowym zaciszu z kompozycją 12 zadań diagramowych. Po pasjonującej walce Puchar Burmistrza Chełmży Jerzego Czerwińskiego, który był głównym trofeum, wywalczył Piotr Łojewski z Poznania. Okolicznościowe dyplomy otrzymali również zdobywcy dwóch kolejnych miejsc - Sławomir Prusiecki i Waldemar Marciniak - oboje z Torunia.
IV Szaradziarskie Mistrzostwa Pomorza i Kujaw rozegrane 18-19 czerwca w Przyjezierzu były okazją do świętowania 30-tej rocznicy powstania Toruńskiego Klubu Szaradzistów "Labirynt". Założony 6 stycznia 1981 r. przez Jerzego Marchewkę klub na trwale zapisał się w historii polskiego szaradziarstwa. To właśnie z "Labiryntem" należy kojarzyć Międzynarodowe Maratony Krzyżówek rozgrywane w latach 1984-1997. Ich ideą było ułożenie maksymalnie długiej krzyżówki na diagramie o 25 polach wysokości w ciągu 24 godzin. W turniejach tych oprócz ekip z Polski wystąpili szaradziści z Czech, Słowacji, krajów byłej Jugosławii, Węgier, USA i Finlandii. "Labirynt" bardzo mocno postawił na popularyzację szaradziarstwa wśród młodzieży. W tym roku zorganizowano w Toruniu przy współpracy z warszawską "Rozrywką" już po raz 18 Wielki Turniej "Rozrywki". Klub zainicjował też Szaradziarskie Mistrzostwa Polski Szkół Ponadgimnazjalnych. Do młodzieży skierowane też są tradycyjne Walentynki Szaradziarskie, Sztafeta Krzyżówek, czy Liga Młodych Szaradzistów. Odnotować też należy współpracę szaradzistów "Labiryntu" z Toruńskim Muzeum Okręgowym i Muzeum Etnograficznym. Pośród licznych imprez, które klub zorganizował warto wspomnieć o ogólnopolskiej imprezie "Gotyk na dotyk". Ważnymi imprezami były też turnieje "Rebus" zorganizowane w latach 1983 i 1985. Klub wspólnie z drugim toruńskim klubem szaradzistów "Sfinks" współorganizował trzy niezapomniane Biesiady z "Rozrywką" w nadmorskich Rowach. Przez te 30 lat klubem zawiadywali: Jerzy Marchewka (dwukrotnie), Marek Pietruszewski, a od roku 2008 Sławomir Prusiecki. Aktualnie do klubu należy 16 szaradzistów.
Na tegoroczny turniej do Przyjezierza przyjechało ponad 40 osób,część z nich po to, by świętować urodziny "Labiryntu", inni by wystartować w turniejach. Liczba mnoga jest jak najbardziej na miejscu, gdyż oprócz tradycyjnego konkursu dla rozwiązywaczy rozegrano interesujący turniej kompozycji. Wśród gości nie zabrakło reprezentantów współpracującej od lat z klubem "Rozrywki". Arkadiusz Dybała odczytał okolicznościowy list gratulacyjny napisany do "Labiryntu" przez redaktora naczelnego Romana Nowoszewskiego.
Turniej mistrzowski składał się z dwóch rund. Pierwsza trwała 75, a druga 60 minut. Autorami zadań byli: Andrzej Bartkowiak, Grzegorz Gurzyński, Jerzy Marchewka, Witold Olszewski, Wojciech Pietruszewski i Sławomir Prusiecki. Zwycięzcą turnieju został Norbert Stawik z Poznania, zdobywając 69 punktów na 83 możliwe. W nagrodę otrzymał Puchar ufundowany przez Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego Piotra Całbeckiego. Wszyscy uczestnicy zostali nagrodzeni upominkami, a najlepsza uczestniczka turnieju Agnieszka Warwas wyjechała z nagrodą Wicemarszałka Sejmu RP Jerzego Wenderlicha. Szczegółowe wyniki można znaleźć w uzupełnieniu newsa.
Bardzo ciekawy okazał się również turniej kompozycji, który bardzo rzadko pojawia się na szaradziarskich imprezach. Miejmy nadzieję, że ta próba, która zyskała wiele pochlebnych opinii wśród uczestników, zachęci innych organizatorów do podobnych przedsięwzięć. Na ułożenie czterech krzyżówek przeznaczono 100 minut, a od układającego zależało, jak ten czas rozdysponuje na poszczególne zadania. Zwycięzcą konkursu kompozycji został Rafał Tałaj z Częstochowy, który uzyskał 367 punktów unifikacyjnych (na 400 możliwych) i w nagrodę otrzymał Puchar Burmistrza Strzelna. W turnieju wystartowało 15 szaradzistów. Wyniki w dalszej części materiału.
Po turniejach organizatorzy przygotowali grilla pod chmurką. Ciepła czerwcowa noc minęła bardzo szybko, a to że większość z uczestników słyszała, jak pięknie budzi się do życia następnego ranka leśna przyroda, świadczy, że tematy dysput były jak zwykle interesujące i wciągnęły wszystkich.
Czwarta runda to w zasadzie teatr jednego autora. Fenomenalny wynik Przemka Ketnera w "letniej przesuwance", spowodował, że odrobił wszystkie straty i wygrał z przewagą nie budzącą wątpliwości, kto był najlepszy w przekroju całego turnieju. Mało kto się spodziewał, że po przespanej pierwszej rundzie Przemek będzie w stanie dojść starego wygę Stanisława Osydę. Każdy z obu wielkich kompozytorów wygrał dwie rundy, osiągając w nich wyniki, które trudno poprawić. Mimo umiarkowanego zainteresowania turniejem poziom najlepszych był naprawdę mistrzowski. Dziękuję wszystkim uczestnikom i obserwatorom konkursu, gratuluję zarówno zwycięzcom jak i tym, którzy może byli trochę słabsi, ale ambicji im nie brakowało.
Poniżej wyniki czwartej rundy, a w załączeniu praca Przemka i klasyfikacja końcowa.
No i stało się. IV ISTK jest już za nami. Ostatnia runda ekspresowa, to przede wszystkim rozpaczliwa pogoń Sławka Prusieckiego za Piotrem Łojewskim. Szaradzista z Torunia wygrał również tę ostatnią rundę, ale niestety nie wystarczyło to do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej turnieju. A tak na marginesie, to z diagramu zwycięzcy rundy można było jeszcze kilka punktów wyciągnąć, przynajmniej mi się to udało. Zacięta walka toczyła się także o najniższy stopień podium. Po poprzedniej rundzie wskoczył na niego Zbyszek Pieczyński, ale niestety zły stan zdrowia w miniony weekend spowodował, że nie utrzymał on medalowej pozycji. Rzutem na taśmę na trzecie miejsce awansował Waldemar Marciniak.
Tak więc i w tej edycji ISTK -Wielkopolska górą. Poznaniak Piotr Łojewski, członek "Pyrrusa" okazał się najlepszy i w nagrodę odbierze okazały puchar ufundowany przez Burmistrza Chełmży. Składam mu w tym miejscu najserdeczniejsze gratulacje. Drugie i trzecie miejsce toruńskich szaradzistów nie dziwi bardzo. Pamiętamy, że członkowie klubów toruńskich wielokrotnie zajmują czołowe miejsca w Ogólnopolskich Turniejach Kompozycji Krzyżówki.
Podsumowaniem turnieju zajmę się w oddzielnym artykule, ale to w przyszłym tygodniu. Póki co, pragnę podziękować wszystkim uczestnikom, zarówno tym, którzy byli wytrwali i nie opuścili żadnej rundy, jak i tym, którzy zmierzyli się tylko z niektórymi konkursowymi zadaniami. Długie jesienne i zimowe wieczory zleciały nam szybciej, być może podszkoliliśmy wszyscy swój kompozytorski warsztat. Na pewno zdarzały się niedociągnięcia z mojej strony, za nie pragnę w tym miejscu wszystkich uczestników przeprosić.
Już w kwietniu ukaże się program szaradziarski "Pantropak". Jego autorem jest znany szaradzista z Zielonej Góry - Bogdan Tropak. Największą zaletą programu jest bezawaryjność, szybkość działania i możliwość pracy pod wszystkimi najnowszymi systemami operacyjnymi Windows. Program jest narzędziem wspomagającym rozwiązywanie różnego rodzaju zadań szaradziarskich. Przydatny jest też wszystkim, którzy parają się układaniem zadań szaradziarskich i to nie tylko diagramowych. Zaopatrzony został w następujące moduły: słownik, szukanie, szyfromania, metamorfoza, skrzyżowania, złączki, enigram, piramidka. Zaletą programu jest też łatwość dostosowywania bazy do potrzeb indywidualnego użytkownika.
Więcej szczegółów zainteresowani mogą znaleźć w prezentacji autorstwa Bożeny Władyki, do której link zamieszczam poniżej.Zainteresowani programem proszeni są o kontakt : luxer@gazeta.pl
Trzy lata temu sosnowiecka Ariada wpadła na pomysł zorganizowania drużynowego turnieju klubowego pod nazwą "Triady Ariady". Odbyły się dwie edycje, w których wygrywali kolejno As z Głogowa i Pyrrus z Poznania. Po rocznej przerwie pałeczkę od Ariady postanowił przejąć grodziski Edyp i zaproponował szaradzistom I Drużynowy Turniej Szaradziarski. Szkoda, że zrezygnował w nazwie ze słowa triady. Nie rymuje się ono tak pięknie jak z Ariadą, ale czyż nazwa Triady Edypa byłaby niesympatyczna. Apeluję do organizatorów grodziskiego turnieju, którzy obiecują cykliczność tego konkursu o powrót do pierwotnej nazwy. W ten sposób będziemy zawsze pamiętali, gdzie drużynówka się narodziła.
Do zajazdu w Kuklówce Zarzecznej położonej nieopodal Grodziska Mazowieckiego zjechało 13 trzyosobowych drużyn. 12 reprezentowało kluby szaradzistów, zaś jedna była rodzinną reprezentacją Agencji Wydawniczej "Technopol".
Turniej składał się z czterech rund (trzy rozegrano w sobotę, zaś jedną w niedzielne przedpołudnie).
Runda I była rundą sztafetową. Zadania do rozwiązania podzielono na trzy zestawy o różnym stopniu trudności. Na rozwiązanie wszystkich przeznaczono jedną godzinę. Poszczególne zestawy rozwiązywali kolejni członkowie zespołów w kolejności określonej przez siebie. Każda drużyna indywidualnie dzieliła przysługujący czas na poszczególne zestawy.
W rundzie II każdy klub rozgrywał mecze z pozostałymi dwunastoma drużynami. Były to jednak mecze w ciemno. Nie wiedzieliśmy, kto z kim w danej rundzie walczy. Jedna kartka z zadaniami to zestaw na jeden taki mecz. Była to runda bardzo losowa. Dla przykładu podam, że moja drużyna, czyli Sfinks uzyskała w tej rundzie 400 małych punktów, co było 6 wynikiem, ale w punktacji meczowej dało to nam jedynie dwa zwycięstwa i niecałe 20 punktów unifikacyjnych. Mimo dobrego występu w pozostałych rundach wynik ten nas dosłownie zepchnął w przepaść. Rozumiemy oczywiście, że takie to reguły wymyślono i wszyscy mieli ten sam problem. My mieliśmy po prostu mniej szczęścia.
Runda III rozgrywała się także w ciągu godziny i polegała na kolejnym rozwiązywaniu
10 zadań. Aby rozwiązywać zadanie drugie, należało oddać rozwiązane bądź nie zadanie pierwsze itd. Tutaj też taktyka odgrywała ważną rolę. Niektóre trudne zadania zatrzymywały na dłużej zespół i można było nie zdążyć dojechać do tych ostatnich. Zdarzało się więc, że niektóre drużyny rezygnowały z rozwiązywania pewnych zadań, szczególnie te, które na pierwszy rzut oka sprawiały trochę kłopotu.
Niedzielna runda IV to duża jolka przerywnikowa. Najpierw należało ustalić właściwe położenie diagramu, wiedząc jedynie, że w szarych polach znajdują się spółgłoski S. Definicje były podane w kolejności alfabetycznej, poza określeniami słów rozpoczynających się od litery S. Drużyny mogły korzystać z pewnych ułatwień. Prowadząca Magda Wójtowicz podpowiadała właściwe położenie diagramu, ale zabierała za to 10 punktów od wyniku końcowego. Ponadto podpowiadała zespołom trzy słowa w dowolnym momencie rozwiązywania zadania. Tutaj była bardziej wyrozumiała i nie karała nas punktami minusowymi. Były również bonusy czasowe. Za każdą minutę oddania bezbłędnie rozwiązanej jolki przed czasem drużyny zyskiwały po 1 punkcie. Tak więc, jeśli udało się rozwiązać jolkę na 23 minuty przed regulaminowym czasem, to otrzymywało się premię 23 punktów. Trzeba obiektywnie przyznać, że jolka miała kilka trudnych wyrazów i te trzy odpowiedzi większość drużyn wykorzystała.
Wyniki każdej rundy przeliczano na punkty unifikacyjne i ich suma decydowała o końcowej klasyfikacji. Po pierwszym dniu wydawało się, że silna drużyna Pyrrusa bezproblemowa wygra ten turniej, ale w szaradziarstwie, tak jak w sporcie, walczy się do końca. Świetna postawa wrocławskiego Kamera podczas rozwiązywania jolki, przy jednoczesnej wyjątkowej niedyspozycji członków poznańskiego zespołu pozwoliła im odnieść końcowy sukces. Trzecie miejsce na podium przypadło głogowskiemu Asowi.
Jak zwykle na takich imprezach było dużo czasu na rozmowy. Do późnych godzin nocnych przy suto zastawionym stole dyskutowaliśmy i o szaradziarstwie, i o naszych codziennych sprawach osobistych. Była też okazja, by wznieść okolicznościowe toasty.
Dziękujemy "Edypie" za ten turniej. Oby pozostał na szaradziarskim szlaku na wiele lat.
A teraz przerwa w szaradziarskim kalendarzu. Kolejne spotkanie dopiero w marcu, w Krakowie.
W uzupełnieniu relacji przedstawiam wyniki turnieju i garść zdjęć z imprezy.